Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lutego 2013

Wiosna idzie, czas na oczyszczanie!

Jako, że małymi kroczkami, niepewnie, nieco zawstydzona, zbliża się wiosna, pora powoli przerzucać się na lżejsze, wiosenne jedzenie, by oczyścić organizm z nazbieranych - mimo wszystko - toksyn i zbędnych substancji. To bardzo ważne dla zachowania dobrej kondycji i zdrowych organów, aby jeść takie rzeczy, lub stosować takie suplementy naturalne, które pomogą pozbyć się złych, niekorzystnych i niebezpiecznych substancji.

Cóż, najlepiej zrobić sobie kilkudniową "terapię oczyszczającą", jak zwykłem to nazywać. Do tego celu najdogodniejsza będzie zapewne dieta kapuściana, doskonała na oczyszczanie organizmu. W największym uproszczeniu, jemy tylko kapustę - pod najróżniejszymi postaciami, ale tylko kapustę. Dzienna ilość nie jest ograniczona, ale wiadomo, że najrozsądniej jest jeść ją w porcjach rozsądnych, nieprzekraczających normalnych posiłków. Ja osobiście najbardziej preferuję kiszoną oraz zupę kapuścianą, chociaż zdarza mi się również zabierać bidon z wodą po kapuście i korzystać z niej podczas treningów; nawilża tak samo, a przy okazji dostarcza składników odżywczych i oczyszcza.

Jeśli ktoś nie lubi kapusty, są inne sposoby. Zioła - zielona i czerwona herbata, świetne do kontrolowania złych substancji w organizmie. Ale nie tylko. Doskonałe są różnego rodzaju przyprawy, jak chociażby kurkuma, curry czy mięta; także guarana, oprócz dodawania energii, pomaga organizmowi w oczyszczeniu. Oprócz nich również żurawina wykazuje właściwości oczyszczające. Jeśli nie lubimy mocno doprawionych potraw, możemy skorzystać z bogatego wyboru soków, dzięki którym dostarczymy organizmowi niezbędnych do pozbycia się toksyn składników - graviola, granat, głóg, grejpfrut, aronia, pokrzywa, czarny bez - wszystkie zawierają niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszych systemów filtrujących składniki.

Naszym głównym filtrem są nerki i wątroba, więc to o nie należy dbać szczególnie. Najprostszym sposobem jest oczywiście ograniczanie obciążenia, jakie na nie spada, przez niespożywanie wysokokalorycznych, tłustych produktów, nadużywanie alkoholu tudzież innych substancji rozrywkowych, etc. :) Natomiast nawet wtedy, jeśli stosujemy dietę, ćwiczymy i przestrzegamy reguł zdrowego żywienia, warto wspomóc ich pracę jakimś środkiem pochodzenia naturalnego.

środa, 27 lutego 2013

Jak się odchudzać, żeby schudnąć? - cz.2

W poprzedniej części opisałem początek mojej przygody z odchudzaniem, zatem pora na dalsze wspominki. Obok anielskiej cierpliwości i odrobiny kulinarnej wyobraźni, istotnym elementem skutecznej kuracji odchudzającej jest niewątpliwie aktywność fizyczna. Tak, wiem, kiedy znaleźć na to czas, człowiek zmęczony, etc, etc. - też tak sobie mówiłem. Ale okazało się, że przy odrobinie kreatywnego zarządzania czasem, wszystko jest możliwe.

Przestałem odkładać wszystko na ostatnią chwilę, co znacząco zwiększyło nie tylko moją wydajność w pracy, ale dało mi kilka dodatkowych godzin niemalże każdego popołudnia. Zdobyłem karnet na basen i rozpocząłem moją przygodę z poprawianiem kondycji. A nie było łatwo - wyobraźcie sobie 100 kg wagi próbujące przepłynąć kilka basenów kraulem :) Myślałem, że pójdę na dno, niczym Titanic. Jednak jakoś się udało, do dzisiaj nie wiem, ile w tym szczęścia, a ile samozaparcia.

Chociaż pierwsze tygodnie były ciężkie, pokochałem sport. Zacząłem regularnie biegać i jeździć na rowerze, co doskonale zastąpiło mi nudny basen. Tutaj mogłem codziennie zmieniać trasy, dowolnie je wydłużać i urozmaicać tak, by nie stały się monotonne. Zauważyłem też ciekawą, napawającą optymizmem rzecz - zacząłem czuć się o wiele lepiej, ale co ważniejsze - zgubiłem pierwszy tłuszczyk i zszedłem na 95 kg. Cóż, to wciąż było dużo, ale widziałem efekty. A to niesamowicie ważne, bo motywuje do dalszego działania.

Dzisiaj nie tylko biegam i jeżdżę na rowerze, ale również gram w koszykówkę, squasha, spotykam się ze znajomymi na piłkę nożną, a latem uciekam nad morze zażywać kitesurfingu. Wszędzie i zawsze towarzyszą mi pyszne koktajle z owoców i warzyw, bo po tylu latach, nie muszę już ściśle trzymać się li tylko określonej diety. Czasami zdarzy mi się nawet sięgnąć po napój energetyczny, nie stronię również od łakoci, ale wszystko w granicach rozsądku, no i nie za często.

Każdemu początkującemu "odchudzaczowi" radzę wybrać taki rodzaj aktywności fizycznej, który pozwoli mu płynnie wejść w świat sportu - pływanie czy bieganie może być dobrym rozwiązaniem, ponieważ można się w nie powoli wdrażać, co istotne - samodzielnie. Potem już idzie z górki...

wtorek, 26 lutego 2013

Jak się odchudzać, żeby schudnąć? - cz. 1

Zgodnie z obietnicą, pora na coś o odchudzaniu i zdrowym odżywianiu. Prowadzę taki styl życia od wielu lat i dobrze na tym wychodzę, utrzymując stałą wagę oraz dbając o kondycje organizmu. Ale nie zawsze było kolorowo - bywały chwile zwątpienia, myśli o porzuceniu tego wszystkiego i powrocie do niezbyt zorganizowanego żywieniowo, niezdrowego życia. Na szczęście przetrwałem wszystko i dzisiaj mogę podzielić się swoimi doświadczeniami.

Nie zawsze odżywiałem się tak, jak teraz. Dawno temu zajadałem się fastfoodami i szybkimi, acz okazałymi daniami na mieście, bo nigdy nie mogłem zagospodarować sobie czasu, by zacząć jeść normalnie. Ale kiedy wskazówka łazienkowej wagi dobijała do 100 kg (co przy moim wzroście - 176 cm - było dosyć zatrważające), postanowiłem zerwać z nawykami i zmienić wszystko w swoim życiu.

Zacząłem więc interesować się tą tematyką, odwiedzać fora, czytać gazety, poradniki, książki, ale generalnie rzecz biorąc, wszędzie znajdowałem jedną konkluzję - najważniejsze w odchudzaniu jest zbilansowanie posiłków i ich odpowiednie rozłożenie w czasie. Nie jest to rzecz łatwa, ani przyjemna - przynajmniej na początku. Zawsze musiałem być dzień do przodu, wyprzedzać czas o krok, żeby przygotować posiłki na następny dzień. O ile ze śniadaniem radziłem sobie na bieżąco, o tyle obiad, podwieczorek i kolację musiałem mieć gotowe, ze względu na nieregularne, czasami bardzo długie godziny pracy.

Ale podjąłem wyzwanie, przyrządzając dosyć monotonne i nudne potrawy z warzyw i gotowanego mięsa kurczaka, które to składniki kojarzyły mi się z większością diet, o jakich wówczas czytałem. Niestety, okazało się, że tego typu dobór jedzenia nie był zbyt fortunny, bo szybko poczułem znużenie i znudzenie moją nową "dietą"... Na szczęście kilkoro moich znajomych z pracy już stosowało diety, dlatego zwróciłem się do nich o pomoc. Doradzili mi, że dieta nie musi opierać się - jak błędnie sądziłem - na jednym i tylko jednym gatunku jedzenia, ale na różnych, za to przyrządzonych w określony sposób.

Zmieniłem potrawy i jakoś ruszyło - było mi z tym nawet całkiem nieźle, szybko zacząłem odczuwać różnicę w samopoczuciu, nie czułem się ociężały i wiecznie zmęczony. Jednak dieta to nie wszystko - ważne są jeszcze ćwiczenia. Ale o tych w następnym poście.

Z perspektywy czasu, co jest najważniejsze podczas przechodzenia na dietę? Wytrwałość i pomysłowość. Pierwsza będzie potrzebna, żeby cierpliwie wytrzymać męczące początki, ale także po to, by doczekać realnych efektów. A pomysłowość, jak to w życiu - żeby nie było monotonnie :)